ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIRE
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.


SPONSORZY
ASSECO
PGNiG
ENEA

Polska Spółka Gazownictwa
CMS

PGE
CEZ Polska
ENERGA





KOMENTARZE

"Nożyce cen" - czy polską energetykę czeka to samo co polskie rolnictwo w czasie Wielkiego Kryzysu?
23.07.2019r. 09:23

prof. dr hab. inż. Konrad Świrski, Transition Technologies SA
29 października nie jest zbyt dobrze pamiętaną datą, ale ten dzień w roku 1929 to tzw. "czarny piątek" i gwałtowne załamanie koniunktury na nowojorskiej giełdzie i początek Wielkiego Kryzysu. Od wielkiego, wspaniałego świata i życia na kredyt do dna kryzysu w 1932 r, upłynęło 4 lata, a produkcja w Stanach Zjednoczonych spadła o ok. 40 %, w Niemczech o prawie 50 %, a jedna czwarta ludzi zdolnych do pracy stała się bezrobotna. Kryzys przyniósł także zjawisko nazywane "nożycami cenowymi" czyli pogłębiającą się różnice pomiędzy cenami sprzedaży a cenami zakupu (lub kosztami produkcji) dla niektórych krajów, sektorów i grup społecznych.

W przedwojennej Polsce najostrzej "nożyce" cięły w rolnictwie, a w związku z tym, że kraj był bardziej rolniczy niż przemysłowy uderzenie kryzysowe było okrutne. W czasie kryzysu spadały ceny wszystkich towarów, ale spadek cen dla żywności był szybszy niż artykułów przemysłowych. W Polsce dodatkowo, przez większość czasu Wielkiego Kryzysu starano się utrzymać relatywnie silną i stabilną walutę, co rozwarło nożyce jeszcze bardziej. W polskim szczycie kryzysu (1935) ceny produktów rolnych spadły o 65% - wobec czego większość gospodarstw miała małe szanse na przeżycie. Konieczność opłacania podatków i kupowania artykułów przemysłowych, które relatywnie drożały wobec artykułów rolniczych, nakręciły spiralę zadłużenia oraz spowodowały dumpingowy zalew produkcji rolnej na rynki- chłopi próbowali sprzedać więcej, żeby uzyskać ten sam poziom przychodów. Dopiero powrót koniunktury na rynki światowe, z wolna, zaczął przywracać równowagę. Niemniej jednak dla najbardziej rozdrobnionych i zacofanych obszarów rolniczych przedwojennej Polski, sytuacja nie wróciła do normy nawet do momentu wybuchu wojny.

W nowym, świetlanym XXI wieku takie rzeczy właściwie nie powinny się zdarzać, ale jak widać "nożyce" lubią czasami dawać o sobie znać. Teraz rolę zapóźnionego i najbardziej bezbronnego sektora gospodarki odgrywa energetyka węglowa, która staje wobec nieuchronnych wyzwań lawinowo rosnących kosztów. Zmiana technologiczna (wymuszana europejską polityką klimatyczną) tworzy idealne środowisko dla "Wielkiego Kryzysu Energetycznego", gdzie dla węgla kluczowym czynnikiem stają się ceny certyfikatów emisyjnych CO2 i urzędowe regulacje ograniczające wykorzystanie węgla. Od tego już tylko krok do zmniejszania generacji węglowej (na całym świecie), a to oczywiście rodzi nadmiar podaży paliwa, konieczność upchnięcia większej ilości własnego towaru i oczywiście globalny spadek cen. Musimy powoli przyzwyczajać się do myśli o życiu w świecie (UE) gdzie ceny EUA będą wahać się na poziomie 30-35 Euro za tonę, co w naturalny sposób zwiększy koszty produkcji i odstręczy wszelkie europejskie koncerny od jakiegokolwiek wykorzystania węgla. Spadające ceny OZE przy relatywnie niskich cenach gazu, pogłębiają ten trend na całym świecie i nagle ceny węgla kamiennego nurkują do zakresów 40-50 $/tonę. To już klasyczne "nożyce cen", ale w nowoczesnym wydaniu polskiej energetyki. Certyfikaty na poziomie 30 Euro to już produkcja energii z kosztem ok. 250-300 PLN/MWh, gdzie oczywiście można próbować ratować się obniżeniem kosztów paliwa (korzystaniem z przerzucenia "nożyc" na górnictwo), ale oczywiście pojawiają się tzw. uwarunkowania polskie. W światowym systemie gospodarczym i zimnym spojrzeniem "profit -loss" rozwiązanie jest oczywiście proste - górnictwo węgla kamiennego jest sektorem schyłkowym i należy je zamykać odcinając stopniowo najwyższe koszty. Długoterminowo, przy kryzysowych cenach, polskie górnictwo nie ma szans (nawet przy maksymalnej optymalizacji produkcji i wielkiej pomocy państwa), bo krańcowy koszt produkcji jest niższy w Rosji, Kolumbii, Australii czy RPA, gdzie i pokłady są większe i rozmieszczone płycej, gdzie technologia wydobycia jest bardziej efektywna, gdzie są niższe płace i gdzie prowadzi się wydobycie na terenach względnie słabo zamieszkałych. Przy spadku węgla do poziomów 40-50$/tonę (indeks ARA), konkurować się nie da i pozostaje tylko to, co przedwojennym polskim rolnikom - zadłużać się na potęgę. Proste rozwiązania zamykania całego sektora węglowego nie są jednak w praktyce w Polsce do zastosowania. Wystarczy spojrzeć na kalendarze wyborcze, które właściwie determinują już przyszłą ścieżkę spiralnego zadłużania górnictwa i .... kolejną falę ratowania górnictwa przez energetykę. Innego rozwiązania nie będzie (jeśli nie zamykamy kopalń), a energetyka dzięki temu wpadnie w nowe "podwójne nożyce cenowe". Wysokie ceny certyfikatów CO2 - już podwyższą ceny produkcji. Ratunkowe próby szukania obniżki kosztów - a więc tańszego paliwa, otworzyłyby lawinowy import węgla (ze światowego rynku nadpodaży), a to nie może być akceptowane politycznie. Sytuacja jest właściwie nierozwiązywalna, jesteśmy pod presją światowych rynków i nie mamy pola manewru. Całkowite zamkniecie sektora jest nieakceptowane nie tylko społecznie, ale i politycznie i ma wpływ na strategiczne bezpieczeństwo energetyczne. Efekt jednak może być tylko jeden i pozostaje zaakceptować "nożyce cenowe" dla energetyki. Cena produkcji będzie rosła, a dodatkowe koszty związane z przejmowaniem zadłużenia sektora górniczego będą obciążać koszty produkcji jeszcze bardziej, co zmniejszy konkurencyjność wobec nowych rozwiązań energetyki rozproszonej, a więc obniżenie przychodów z uwagi na wyjście części przemysłu budującego własne elektrownie i najbogatszych klientów indywidualnych posiadających domy i inwestujących w panele i magazyny domowe. Większe koszty nie będą mogły być przerzucone na ceny energii, co zniweluje jakiekolwiek zyski. Całość finalnie uniemożliwi radykalną zmianę struktury wytwarzania z uwagi na brak pieniędzy na inwestycje i wszystko będzie powoli toczyć się jak na polskiej wsi w latach 1930-1939.

Pytanie czy jest jakiekolwiek wyjście i czy można zrobić coś w praktyce mając takie uwarunkowania jakie mamy i jakie będzie końcowy efekt całego procesu? Dla II Rzeczpospolitej był to rok 1939 , miejmy nadzieję, że nasze analogie nie sięgają tak daleko.

Dodaj nowy Komentarze ( 11 )

KOMENTARZE ( 7 )


Autor: antymonopol 24.07.2019r. 14:28
Niemcy już od dawna dają dopłaty do magazynów energii nawet domowych.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Socyal 26.07.2019r. 08:06
Proponuję referat na konferencję energetyczną pod tytułem "Wpływ dopłat do magazynów energii na procesy fizyczne i chemiczne w akumulatorach." :)
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: pesel 26.07.2019r. 18:32
Brawo Socyal, zagadnienie takie jest bardzo mało znane, specjalistów niewielu to proponuj przekazanie swojej wiedzy nie na forum energetycznym a w instytucjach naukowych. Bez wątpienia zaakceptują tematykę proponowanego przez Ciebie referatu. Hi.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Nukowiec 27.07.2019r. 22:41
Już akceptujemy propozycję referatu i dołączymy do raportu o wpływie dopłat prosumenckich dla wspólnot mieszkaniowych na procesy rozładowania akumulatorów, jaki to raport przygotowujemy dla pani minister.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Socyal 28.07.2019r. 22:10
Nieźle sobie pożartowaliśmy. Ale nawet z żartów mogą być ciekawe wnioski. Wpadłem więc (by the way) na dość kluczowe pytania do polityków tworzących ideologię magazynowania i ją wspierających. Podam więc jeszcze dwa tematy na referaty teraz całkiem poważnie, bo tematy chyba są poważne. "Wpływ jakości eksploatacji magazynów energii w zależności czy są prowadzone przez profesjonalne firmy, instytucje (w zależności od wielkości) i prosumentów." I drugi referat "Wielkość magazynu energii a koszty jednostkowe i standardy eksploatacji". Co na to nasi ekolodzy drwiący z nas lekko drwiących?
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: pesel 04.08.2019r. 10:48
Co Ty tak o tych standardach eksploatacji, jakie standardy, standardy ustala producent magazynu wyposażając go w taką automatykę, że są bezobsługowe. Magazynów mało, prawie wcale a już ktoś chce na eksploatacji zarabiać, na obsłudze urządzeń bezobsługowych.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Socyal 05.08.2019r. 08:08
A pan z grona bezobsługowców. Rozumiem. Styki się same oczyszczą z kurzu, a urządzenia się nie psują. A tak w ogóle to kto dostarcza oprogramowanie do sterowania małymi magazynami energii elektrycznej bez wpływu ludzi? Nie mówię tu o UPS, tzw akumulatorniach czy magazynach do pokrycia zmian technicznych tylko o magazynie dla potrzeb systemu i dla zarabiania. Proszę o producenta.
PS
Kto sprzedaje takie oprogramowanie razem z instalacjami małymi OZE? Ile kosztuje licencja roczna? Ile kosztują wprowadzane zmiany? Czy urządzenia akumulatorni i fotowoltaicznej nie powinien obsługiwać uprawniony elektryk?
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Dodaj nowy Komentarze ( 7 )

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie


PARTNERZY
PGNiG TERMIKA
systemy informatyczne
Clyde Bergemann Polska
PAK SERWIS Sp. z o.o.
ALMiG
GAZ STORAGE POLAND
GAZ-SYSTEM S.A.
Veolia
PKN Orlen SA
TGE
Savangard
Tauron
DISE
BiznesAlert
Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych ORPA.PL
Energy Market Observer
Gazterm
Innsoft



cire
©2002-2020
mobilne cire
IT BCE