ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIRE
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.


SPONSORZY
ASSECO
PGNiG
ENEA

Polska Spółka Gazownictwa
CMS

PGE
CEZ Polska
ENERGA





OPINIE

"Duży może więcej", a może "małe jest piękne". Jak to wygląda w inwestycjach i energetyce?
30.11.2020r. 11:53

prof. dr hab. inż. Konrad Świrski, Transition Technologies SA
Małe, zdecentralizowane źródła przeciwko centralnym elektrowniom jądrowym będzie osią sporu koncepcyjnego rozwoju nowego polskiego systemu po 2030 i do 2050 roku.

Cała historia ludzkości pełna jest spektakularnych projektów, które swoim rozmachem i wielkością miały zmienić historię państw (a może i kontynentów) i zostawić po sobie niezapomniany odcisk na drodze rozwoju ludzkości. Właśnie w ubiegłym tygodniu usłyszeliśmy o kolejnym z nich - Rosja rozpoczyna inwestycję Vostok Oil - warty (już na początku ponad 110 miliardów dolarów) gigantyczny projekt energetyczno-industrialny w północnych rejonach na Półwyspie Tajmur. To efekt zwrotu Rosji ku Arktyce i próba zagarnięcie jej bogactw naturalnych, ale oczywiście Vostok Oil to nie jakieś drobne nowe pola naftowe i gazowe, ale cały holistyczny program inżynierski, bo także budowa całkowicie nowych wsi i miast (15), nowe lotniska, linie kolejowe i drogowe oraz prawie 800 km rurociągu. Planuje się, że na poczet tej inwestycji pracować będzie (!!) 400 tysięcy ludzi i zostanie stworzone ponad 100 tysięcy nowych miejsc pracy. Inwestycja ta ma także podkreślić gospodarczą i militarną dominację Rosji w Arktyce.

Dla tych, którzy zachwyceni są rozmachem i pytają czemu my nie inwestujemy na taką skalę, można przypomnieć historię innej rosyjskiej (właściwie radzieckiej) inwestycji - Kolei Bajkalsko-Amurskiej (BAM) . To coś co jest dawnym zwierciadlanym odbiciem obecnego Vostok Oil jako droga do nowych mało zamieszkałych i nieodkrytych gospodarczo obszarów (dla BAM miały być to wschodnie krańce Syberii i rosyjskie wybrzeże Pacyfiku). Odcinek BAM miał być (i jest) odnogą kolei Transsyberyjskiej i ciągnąć się ponad 4200 km w bardzo trudno dostępnym terenie, mijając od północy Bajkał (w całej ideologii był także kontekst militarny dla odsunięcia głównej drogi transportu od granicy z Chinami). BAM prowadzi od miejscowości Tajszet do miasta Sowiecka Gawań (nad Oceanem Spokojnym) i jest oczywiście dziś drogą "donikąd", ale cała inwestycja powiązana była też z budową kilkunastu miast, setek tuneli i mostów, a całość miała za chwilę generować nowe miejsca pracy, budowę wielkich kombinatów przemysłowych i produkcję wspaniałych towarów (dla ich eksportu planowano zbudować też dodatkowo 6 nowych portów).

BAM był romantycznym zrywem Związku Radzieckiego w jego ostatniej agonalnej fazie i równolegle do brudnej wojny w Afganistanie, mobilizował młodzież i Konsomoł do patriotycznej pracy na kompletnym ugorze i pustkowiu (oczywiście siłę roboczą wzmacniano także za pomocą więźniów), a w rezultacie był jednym z wielu przyczyn upadku całego ZSRR. Inwestycja pochłonęła 18 miliardów rubli, bo w tej walucie można było jedynie coś zliczyć, ale w przybliżeniu odpowiada to właśnie ponad 100 mld dolarów na dziś. Inwestycja BAM skończyła się oficjalnie w 1989 (realnie kilka lat później), ale oczywiście żaden wielki przemysł ani fabryki ani nowe eksportowe porty nie powstały. Patrząc na efekt gospodarczy, ale przede wszystkim geopolityczny BAM-u, należy chyba tylko gorąco kibicować Vostok Oil, bo prawdopodobnie będzie to także schyłkowym projektem ery Putina i być może analogiczną ekonomiczną katastrofą kraju opartego w przeważającym stopniu na eksploatacji surowców i gigantomanii inwestycyjnej.

Alternatywną drogą do rozwoju gospodarczego proponował Ernst Friedrich Schumacher - niemiecko-angielski ekonomista (na początek Anglik urodzony w Niemczech, potem obywatel zmiksowanej Europy) - autor książki, której tytuł a na pewno jego pierwszą część znają wszyscy "Małe jest piękne. Spojrzenie na gospodarkę świata z założeniem, że człowiek coś znaczy" . Schumacher proponował nieco alternatywne podejście do ekonomii, inwestycji i rozwoju, krytykując "klasyczną" drogę skupiania się wyłącznie na globalnych wskaźnikach wzrostu, pogoń za coraz większą produkcją i powstawanie oligopolicznej gospodarki wielkich korporacji (książka opublikowana została w 1973, więc autor nie przewidział nawet wielkich firm i gigantycznych koncernów). Alternatywa Schunachera polegała na małych, zdecentralizowanych przedsiębiorstwach i gospodarce skupionej na człowieku i dopasowanej w swych ideach rozwojowych do wielkości danych państw i ich indywidualnej drodze rozwoju.

Starcie "duży" vs "mały" w niespodziewany sposób pokazało się skrajnie w nowej rewolucji energetycznej i sprzecznych koncepcjach scentralizowany vs zdecentralizowany system energetyczny. Ofensywa technologii fotowoltaicznych (w powiązaniu ze wcześniejszą falą budowy farm wiatrowych) zmusiła do odwrotu klasycznej koncepcji budowy wielkich centralnych, źródeł generacji - zarówno w technologiach paliw kopalnych jak i energetyki jądrowych. Właśnie to starcie - małe, zdecentralizowane przeciwko centralnym, elektrowniom jądrowym będzie osią sporu koncepcyjnego rozwoju nowego polskiego systemu po 2030 i do 2050 (najbliższa dekada jest już bowiem zdeterminowana).

Dotychczasowa (ostatnia) koncepcja PEP stawiała na technologie jądrowe (po 2030) i budowy wielkich nowych elektrowni, które mają zastąpić wycofywane jednostki węglowe, może stanąć w obliczu coraz większej konkurencji indywidualnych instalacji fotowoltaicznych budowanych u samego końcowego użytkownika. Sam muszę przyznać, że nie do końca wierzyłem, że nowe technologie mogą aż tak zmienić dotychczasowy system energetyczny i spychać do narożnika wielkie bloki energetyczne. Tymczasem postępujący rozwój fotowoltaiki, jej dojrzałość technologiczna (w sensie szybkości inwestycji), prognozowany spadek cen (nawet o kolejne kilka razy) będzie coraz bardziej interesującą alternatywą aby system zbudować na nowo.

Oczywiście dziś jeśli rozważamy wyłącznie koszty inwestycyjne to dalej wielki blok jądrowy (nominalnie 1000 MW i 16 mld PLN) będzie tańszy niż adekwatna budowa prosumenckich instalacji PV o podobnym poziomie produkcji w ciągu roku (pewnie rząd 35-45 mld PLN), ale jeśli popatrzymy na ryzyka wielkich inwestycji infrastrukturalnych ( i przekroczenia budżetu w zachodnioeuropejskich projektach jądrowych) to koszty stają się podobne, a zaraz będziemy też patrzeć na koszty sieci dystrybucyjnej i przesyłowej. I oczywiście takie porównania finansowe nie mają sensu (należy patrzeć też na czas trwania inwestycji i koszty eksploatacyjne i dyspozycyjność źródła wytwórczego i koszty ewentualnego magazynowania i całej sieci), w zależności od tego kto zamawia ekspertyzy, można wygenerować korzystne dla zamawiającego wyniki.

Uważam, że raczej należy patrzeć co zwycięży - a w obecnej gospodarce zwycięża coś co nie tyle jest tańsze, ale raczej prostsze, masowe i łatwiejsze do finansowania. Koncepcja zdecentralizowanego systemu (i powszechnej fotowoltaiki nie tylko na naszych domach ale i na budynkach a może i drogach) ma bardzo silne strony - i to nie tylko w postaci faworyzowania w europejskich regulacjach klimatycznych. Tak naprawdę kluczem jest właśnie finansowanie - małe zdecentralizowane instalacje zdejmują ryzyko inwestycyjne (i cały ciężar finansowy) z barków państwa i przenoszą je na obywateli.

Za chwilę sam stawiam instalację paneli o mocy znamionowej 8kW na moim dachu, co pozwoli na rodzaj pierwszego kroku w kierunku "odcinania" się od istniejącej sieci energetycznej (oczywiście brakuje mi jeszcze magazynu energii). W ten sposób podstawowy problem - skąd wziąć pieniądze (budżetowe) jest rozwiązywany w sposób "schumacherowski" - sami obywatele rozpoczynają inwestycje z własnych środków. Punk ciężkości "centralnej energetyki" przesuwa się na modernizację sieci dystrybucyjnych, bilansowanie systemu i zapewnienie mocy rezerwowych. Kolejna dekada przyniesie tylko szybkie pogłębianie tych czynników - jeszcze większy spadek cen nowych technologii energetycznych, jeszcze większe obciążenia klimatyczne i wielkie problemy państw szukających desperacko metod zszywania napiętych budżetów, a wobec tego prawdopodobne osłabienie zapędów w kierunku wielkich, infrastrukturalnych, rządowych inwestycji.

Tak więc w interesujący sposób koncepcja Schumachera wraca. Trzeba mieć tylko nadzieję, że właśnie energetyczne "małe jest piękne" i bardziej ludzkie, a że nie jest to tylko nowe PR-owe opakowanie produktów wielkich korporacji, które na koniec zgarną swoje zyski.

Dodaj nowy Komentarze ( 8 )

WIĘCEJ NA TEN TEMAT W SERWISACH TEMATYCZNYCH

KOMENTARZE ( 1 )


Autor: jack strong 01.12.2020r. 09:31
jeśli dobrze rozumiem treść artykułu, to nie ma miejsca w PL na morskie farmy wiatrowe?
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Dodaj nowy Komentarze ( 1 )

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie


PARTNERZY
PGNiG TERMIKA
systemy informatyczne
Clyde Bergemann Polska
PAK SERWIS Sp. z o.o.
GAZ STORAGE POLAND
GAZ-SYSTEM S.A.
Veolia
PKN Orlen SA
TGE
Savangard
Audax
Audax
Tauron
DISE
BiznesAlert
Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych ORPA.PL
Energy Market Observer
Innsoft



cire
©2002-2021
mobilne cire
IT BCE