ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIRE
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.


SPONSORZY
ASSECO
PGNiG
ENEA

Polska Spółka Gazownictwa
CMS

PGE
CEZ Polska
ENERGA





MATERIAŁY PROBLEMOWE

Możliwe scenariusze rozwoju rolnictwa w Polsce oraz ich skutki dla produkcji biomasy stałej na cele energetyczne
14.10.2008r. 11:21

prof. dr hab. inż. Antoni Faber
Rolnik, który ma podjąć decyzję o założeniu plantacji roślin energetycznych, których okres użytkowania będzie wynosić 15-20 lat musi wiedzieć jak w tym okresie może byś sytuacja (koniunktura) w rolnictwie. Zależeć ona będzie w Polsce od scenariuszy rozwoju rolnictwa w UE i na świecie.

Dołączone pliki: Do odczytu plików wymagany jest program Acrobat Reader.


Dodaj nowy Komentarze ( 13 )

WIĘCEJ NA TEN TEMAT W SERWISACH TEMATYCZNYCH

KOMENTARZE ( 13 )


Autor: nucleus 14.10.2008r. 13:18
Szanowny Panie Profesorze! Bardzo dziękuję za ten artykuł, przecztałem go z wielkim zainteresowaniem. Z satysfakcją też przyjąłem przedstawione wyniki symulacji, które w potwierdzają moje szacunki, że areał upraw energetycznych w Polsce w najlepszym razie nie przekroczy 1 mln ha. Zapewne zna Pan megalomańskie koncepcje pewnych profesorów, że w Polsce można przeznaczyć na uprawy energetyczne - i to tylko samej kukurydzy na biogaz - aż 4 mln ha, a niektórzy nawet twierdzą, że 8 mln ha (rzekomo odlogów i nieżytków)! Pomijając już wysokie koszty wytwarzania (zwłaszcza en.el.) z takich źrodeł oraz to, że UE nie będzie wspierać produkcji biopaliw tzw. 1. generacji, trzeba zdawć sobie sprawę, że kukurydza wymaga gleby co najmniej klasy IVb (więc trzeba najpierw realnie oszacować jaki areał mógłby być dostępny pod tąką uprawę - uwzględniajac różne ograniczenia). Dla porównania: areał uprawy żyta wynosi w Polsce ok. 1,3 mln ha, a pszenicy ok. 2,3 mln ha, a są to przecież podstawowe zboża, czyli nawet 1 mln ha to bardzo bardzo dużo. Trzeba też uwzględnić aspekty takie jak: bioróżorodność, oraz wzrost emisji podtlenku azotu (gazu dającego 340 razy silniejszy efekt cieplarniany niż CO2). Podsumowując: energetyczne wykorzystanie biomasy jest celowe i powinno być ono gospodarczo korzystniejsze niż wiatraki (jest także konieczne aby wypełnić wymagania UE - 15% będzie niezwykle trudno osiągnąć, lecz należy wystrzegać się megalomanii. I oczywiście OZE i polepszenie energo-efektywności, nie wystarczy dla pokrycia zapotrzebowania na en.el. w Polsce - przy istniejacych ograniczeniach emisji i dostępności nośników energii - bez energetyki jądrowej. P.S. Proszę wybaczyć, że piszę ten komentarz pod pseudonimem, lecz mam powody aby nie ujawniać swojej tożsamości.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Antoni Faber 15.10.2008r. 04:08
Szanowny Panie. Kolekcjonuję z upodobaniem bibliografię PT moich znakomitych kolegów w kraju i zagranicą nt. ile Polska może przeznaczyć gruntów pod produkcję wszelkich biopaliw. Jak na razie rekord w tej dziedzinie to wg. moich danych 4,3 mln ha do 2030 r. (o 8 mln jeszcze nie słyszałem, ale byłoby to 50 % naszych Użytków Rolnych). Na wyobraźnię wielu moich uczonych kolegów działa mocno fakt, że mamy ciągle jeszcze w Polsce 0,41 ha/mieszkańca, a w Europie na mieszkańca przypada zaledwie 0,19 ha. Stąd też niektórzy widzieli by w Polsce chętnie potentata w produkcji i eksporcie biomasy, najlepiej po 3 €/t (w 2030 r.). Pracuję w Instytucie, w którym dysponujemy Systemem Informacji Przestrzennej o Rolniczej Przestrzeni Produkcyjnej w Polsce. Z analiz, które w tym systemie przeprowadziliśmy wynika, że rolnictwo polskie póki co stać na przeznaczenie 0,4 mln ha pod produkcję rzepaku na biodiesel, 0,6 mln ha pod zboża na bioetanol i 0,5 mln ha pod wieloletnie plantacje roślin energetycznych. Sprostanie zapotrzebowaniom na biomasę ze strony energetyki zawodowej wymagałoby 0,5 mln ha, a ciepłownictwa 0,8 mln ha. Nie mamy takiej powierzchni ! Jak Pan słusznie zauważa prawdopodobnym jest, że do 2015 trzeba będzie wyprodukować 20 % biopaliw 2-giej generacji, a 2020 już 40 % z biomasy lignino-celulozowej. To oznacza, że dla energetyki rosnąć będzie poważny konkurent na rynku biomasy. Wykorzystanie odłogów i ugorów w Polsce to temat dyżurny. Rzecz w tym, że mamy ich najwięcej w rejonach wielkich miast oraz na obszarach rozdrobnionego rolnictwa, gdzie nie ma obecnie potencjału organizacyjno-technicznego do ich wykorzystania. Część z tych gruntów należy i trzeba wykorzystać, ale trzeba będzie na tym dobrze popracować. Na pewno do celów energetycznych nie da się wykorzystać gruntów marginalnych, na których wszelka produkcja roślina będzie nieopłacalna. Aby wykorzystać rzeczywisty, a nie wydumany, potencjał w zakresie produkcji bioenergii trzeba oczywiści zaspokoić najpierw potrzeby utrzymania bezpieczeństwa żywnościowego kraju, chronić zasoby wodne, które są w Polsce ograniczone, spełnić rosnące wymogi UE w stosunku do zrównoważonej produkcji biomasy, jakości środowiska i biomasy. O efektywności ekonomicznej i energetycznej produkcji rolniczej na cele energetyczne nie wspominam, bo oczywistym jest, że warunki te muszą być spełnione. O tym warto podyskutować, ale może przy innej okazji. Dzięki za poruszenie interesujących i ważnych wątków.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: nucleus 15.10.2008r. 07:37
Szanowny Panie Profesorze! Serdecznie dziękuję za te obszrne wyjaśnienia, potwierdzają one w pełni moje informacje, przypuszczenia i intuicje. A że aż 8 mln ha można przeznaczyć na uprawy energetyczne (samej tylko kukurydzy na biogaz) twierdzi prof. Zimny (J.Zimny i W.Płatek: Energetyka biogazowa wielką szansą dla Polski. http://www.informacje.int.pl, 24.11.2006). O ile wiem stanowi to ok. 50% gruntów rolnych w Polsce!
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: w uzupełnieniu 15.10.2008r. 08:27
Szanowni Panowie zapominacie o imporcie biopaliw i o limitach cukrowych, które ograniczają produkcję cukru zwalniając tym samym areał upraw pod ew. biouprawy. Zgadzam się, że szacunki co do biogazowni są b. grubo przesadzone i w ogólnym bilansie z biomasy tj. ze słomy (różnego rodzaju), odpadów drzewnych (prawdziwych!) i różnego rodzaju bioupraw możemy w perspektywie roku 2030 osiągnąć co najwyżej 4 - 5 TWh energii elektrycznej. pozdrawiam w.kułagowski
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Antoni Faber 17.10.2008r. 07:24
Dotyczy uwagi - w uzupełnieniu. To energetycy muszą ocenić ile z biomasy, którą rolnictwo będzie mogło dostarczyć (rzeczywiści, a nie życzeniowo) będą w stanie wyprodukować energii. Biomasa to kosztowny surowiec, więc jej konwersja powinna spełniać dostatecznie wysokie wymagania co do sprawności, efektywności i wymogów środowiskowych. Wracając do liczb. Zakładano, że w 2010 r. będziemy mieli 2 TWh EE z biomasy. Nie zdziwiłbym się gdybyśmy mieli 4-5 TWh EE w 2030 r. Dlatego, że poza stanowieniem kolejnych aktów normatywnych i gadaniem, tak naprawdę niewiele się robi, żeby Narodowe Cele Wskaźnikowe dla OŹE zacząć w końcu w sposób skoordynowany, od Rządu do użytkownika końcowego, realizować. Wiele krajów ma swoje precyzyjne programy produkcji i przetwarzania biomasy na cele energetyczne. My mamy politykę prowadzoną w paru ośrodkach decyzyjnych, słabą koordynację miedzyresortową, wyznaczone cele i dalej pustkę. Wyczekiwanie, że cele same się zrealizują, a biomasą przyjdzie sama loco brama zakładu energetycznego. Wszystko wskazuje na to, że w ten sposób celów nie zrealizujemy. Energetyka jeśli chce mieć biomasę musi się proces tworzenia baz surowcowych dla własnych potrzeb aktywnie zaangażować. Gra rynkowa tego nie załatwi, bo rynku nie ma !, a administracja różnych szczebli przepisuje skąd się da hasła o roli OŹE w swoje programy, tylko, że NIK tych programów nie realizuje. Do tego dochodzi zgiełk czyniony przez entuzjastów Agroenergetyki, którzy snują bajkowe wizje, że OŹE mogą pokryć prawie połowę naszego zapotrzebowania na energię pierwotną. To jest myślenie życzeniowe, które szkodzi sprawie i kompromituje działania środowisk angażujących się w uporządkowanie problemów, działań i ujęcie ich w sensowne ramy ekonomicznej i technicznej wykonalności. Dziękuję za uwagę w uzupełnieniu. Zawsze cieszy kiedy znajduje się opinie ludzi, którzy próbują stawiać zagadnienia Agroenergetyki na nogach, a nie na głowie.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Antoni Faber 17.10.2008r. 00:48
Zacznijmy od końca. Edukujemy się, moim zdaniem, nawzajem - poprzez konstruktywną wymianę poglądów, analizy wymienianych argumentów i doświadczeń. Ma to doprowadzić do lepszego zrozumienia problemu i podjęcia decyzji co do działań, na miarę możliwości i potrzeb każdego z nas, odnoszących się do naszego życia zawodowego i osobistego. Ani ja, ani zapewne Pan, nie mamy bezpośredniego wpływu na polityków (..Tuska, Barroso, Dimasa, Sarkozego czy komisarz ds. rolnictwa Marian Fischer Boel, która odpowiada w UE m. in. za politykę rolną). Pośredni wpływ, i to duży, przecież mamy. Weźmy taki oto dowód. Zrąb pakietu klimatyczno-energetycznego został przez polityków zaakceptowany, bez większych zastrzeżeń, w marcu 2007 r. Od ogłoszenia projektu dyrektywy (styczeń 2008 r.) do dziś zgłoszono do pakietu 1300 poprawek. To jest głównie efekt szerokiej i ostrej publicznej debaty na ten temat. O ile pamiętam, KE nigdy dotąd nie spotkała się z tak silnymi naciskami społeczeństw obywatelskich, które chcą mieć pewność, że politycy nie wiodą nas na manowce. Zapewne zgodzi się Pan ze mną, że politycy są pod silną presją spraw bieżących i trudno jest im myśleć w perspektywie dłuższej niż kadencja, na którą zostali wybrani. To myślenie taktyczne. Często brakuje myślenia strategicznego. Dlatego ten rodzaj myślenia musi być wspomagany i to jest między innymi rola nauki. Dać politykom i społeczeństwu pogląd jak może się potoczyć rozwój sytuacji w jakiejś dziedzinie życia gospodarczego czy społecznego. Od tego powinny zależeć decyzje polityczne i społeczne przyzwolenia na ich realizację. Tak, tak przyzwolenie, bo politycy są wybierani po to, aby realizować nasze wspólne interesy. Dlatego w społeczeństwach demokratycznych, w tym UE, taką wagę przykłada się do konsultacji społecznych, po to prawie każdy polityk teraz bloguje, aby zjednać sobie opinię publiczną do swoich racji i zarazem poznać poziom akceptacji dla przyszłych decyzji. Czy modele, prognozy lub scenariusze mają ograniczenia. Oczywiście, że mają, ale jeśli podane są ich założenia, każdy może zapytać o wyjaśnienia, uzasadnienia, poziom ufności, błąd etc. Potrafimy sobie na tej podstawie wyrobić pogląd czy prognoza jest intelektualnym śmieciem czy raczej projekcją, z która należy się liczyć, przy określonym poziomie nieokreśloności. W rolnictwie, gdzie cykle produkcji są długie (np. plantacja wierzby energetycznej w jednym stanowisku prowadzona jest przez 21 lat) już nie tylko polityk, ale również producent potrzebuje informacji jak może się kształtować sytuacja nie tylko za rok, dwa, ale za 10 i 20 lat. To nieodzowne, aby można było podejmować racjonalne decyzje. Do moich profesjonalnych obowiązków należy gromadzić wiedzę nt. nie tylko jak produkować rośliny na cele energetyczne, ale również ile można na ten cel przeznaczyć gruntów bez szkody dla bezpieczeństwa żywnościowego kraju. Nie jestem w stanie z tej odpowiedzialności się wywiązać bez prognozowania i projekcji zmian, które mogą w rolnictwie zaistnieć w czasie. Wiem jakie są ograniczenia tych metod, staram się kontrolować i weryfikować wyniki uzyskiwane przy stosowaniu różnych założeń i scenariuszy. Ważna jest dla mnie również reakcja każdego odbiorcy informacji, które produkuję. Ponieważ nie mam patentu na nieomylność, z drugiej zaś strony nie mogę problemu zobaczyć ze wszystkich możliwych płaszczyzn. Liczę się więc z tym jak inni go widzą i staram się wyciągać z tego wnioski. Na zakończenie. Po to dyskutujemy w CIRE sprawy, np. aeroenergetyki, żeby rozumieć nawzajem swoje problemy, racje i interesy. W ten sposób przyczyniamy się, jestem o ty przekonany, do ożywienia w Polsce konstruktywnej debaty publicznej o problemach, które są dla nas i dla kraju ważne.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: J23 20.10.2008r. 09:28
Drogi Nucleusie Skąd ten podtlenek azotu ? Czy według Ciebie produkcja podtlenku azotu na wysoko nawozonych areałach pod zboża, jest mniejsza od produkcji podtlenku na plantacjach bioenergetycznych ? Jeżeli juz miałbym się do czegoś "przyczepic" to raczej wskazałbym na metan (23 krotnie bardziej absorbuje cieplo niz CO2) powstający w biogazowniach i uchodzący na zewnątrz poprzez nieszczelne instalacje i wraz z przefermentowaną biomasą.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: King 14.10.2008r. 20:14
Ze mnie nie gorszy wieszcz niż p. profesor (jakbym zgadł komentując poprzedni artykuł pisząc o tym wieszczeniu). Ten artykuł to już Klimuszko, Ossowiecki i Hannusen w jednym. A może jedynie Minc i sławni ekonomiści szkoły gomułkowskiej. Przewidywanie trendów w perspektywie kilkudziesięciu lat, piękne, ale ja swoich pieniędzy na ten scenariusz nie postawię. Kto postawi?
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Antoni Faber 15.10.2008r. 04:09
Jak się nie ma argumentów , to się usiłuje zaistnieć w dyskusji stosując argumentum ad personam. W ten sposób radzę podyskutować z szanownym @mario. To godny partner do bijatyki w dyskusji prowadzonej na zasadach – kto komu dołoży. Jeśli zaś nie jest to interesująca alternatywa, to na przyszłość - pisz Acan na Berdyczów.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: King 15.10.2008r. 09:22
Czy pan naprawdę wierzy w scenariusze ekonomiczne (bo chyba o taki scenariusz tu chodzi) dotyczące kilkunastu lat. Mnie życie nauczyło, że pisanie planów dłuższych niż na kilka lat nie ma większego sensu. Oczywiście nie kwestionuję próby analizy trendów i wbrew komentarzowi uważam artykuł za cenny. Ale chcę zwrócić uwagę na powagę słów profesorskich. Wypadałoby jednak na koniec napisać odrobinę o ograniczeniach tego typu analiz. Bo jak się rozwinie biomasa w Polsce zależy jednak najwięcej od polityków. Np od tego co w najbliższych dniach ustalą. Jak pan przeanalizuje wpływ tego co siedzi w głowach Tuska, Barroso, Dimasa, Sarkozego na rolnictwo w UE. Czy nie wypadłoby jednak napisać, że bardzo dużo zależy od koniunktury w całości gospodarki polskiej i europejskiej. Granie w totalizatora piłkarskiego i mówienie, że ma się system uważam za bardziej racjonalne niż wieszczenie dziś dłużej niż do 2013 roku. Po prostu. I od tego mamy profesorów, aby nas edukowano.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: @mario 14.10.2008r. 20:32
Po przeczytaniu tekstu jestem zasmucony. No, niech by go napisał kandydat na magistra - OK, ale by profesor cedził podobne sofizmaty? To juz maleńka przesada
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Antoni Faber 15.10.2008r. 04:10
Rzucając w kogoś grubym słowem obcym, warto zajrzeć do słownika, żeby się upewnić co ono oznacza. Nie do końca mój szanowny respondencie rozumiesz pojęcia - sofizmy i sofizmat. Co się tyczy niecywilizowanego zwyczaju stosowania w dyskusji argumentum ad personam – patrz ditto.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Analityk 15.10.2008r. 19:22
Rozsądne argumenty i obiektywne w przeciwieństwie do artykułu prof. J. Popczyka. Trzeba zejść na ziemię i tak te 800tys ha to jest bardzo dużo.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Dodaj nowy Komentarze ( 13 )

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie


PARTNERZY
PGNiG TERMIKA
systemy informatyczne
Clyde Bergemann Polska
PAK SERWIS Sp. z o.o.
ALMiG
GAZ STORAGE POLAND
GAZ-SYSTEM S.A.
Veolia
PKN Orlen SA
TGE
Savangard
Audax
Tauron
DISE
BiznesAlert
Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych ORPA.PL
Energy Market Observer
Gazterm
Innsoft



cire
©2002-2020
mobilne cire
IT BCE